Magdalena Stasiak Świat zwolnił, zatrzymał się…/Il mondo ha rallentato e si è fermato….

Magdalena Stasiak

“Voci dalla quarantena”

Pubblichiamo con piacere la riflessione acuta di Magdalena Stasiak, noto avvocato di Katowice, che condensa con grande efficacia le conseguenze della tragedia che ha toccato tutto il mondo.

Grazie Magdalena e complimenti. Speriamo di rivederti presto tra noi.

 

Świat zwolnił, zatrzymał się. Wstrzymał swój szalony pęd, niejako rozleniwił się. Sielskość u zdrowych i bezpiecznie schowanych w swoich domach przeciwstawiona grozie informacji prasowych, zdjęć i filmów z Wuhan i włoskiego Bergamo oraz Cremony. Zasadzka pandemii, zaskoczenie, niedowierzanie i makabra. Ciągle śledzę pasek wiadomości na tv dotyczące liczby zgonów dziennych, nie mogę oderwać się od Tv, zmrożona tym horrorem. Wspominam zarazę w Wenecji z XVI wieku, jak ówcześni wierzyli to Św. Roch ich ocalił i zatrzymał pochód śmierci.

W Polsce nie wystąpiły tak straszliwe wydarzenia jak we północnych Włoszech, więc nawet chwilami, dniami – ten czas kwarantanny – to czas podarowanych wakacji, radość z możliwości pójścia na spacer do lasu, czy też jazdy na rowerze dookoła domu, bo tylko tak można. Możliwość ukrycia się przed światem zewnętrznym jest na jakiś czas nawet kusząca i taka intymna. Chwilami padam z nóg, znużona wykonywaniem od rana wszystkich obowiązków domowych, do czego w takim natężeniu nie przywykłam. Ci, którzy mają wyraziste hobby bez reszty się temu poświęcają. Znajomy pisarz, ratując się od odosobnienia, pisze całymi dniami, malarze realizują swoje zamówienia, ja też popełniam ze cztery obrazy, na które teraz patrzę ze zdumieniem.  Część znajomych, strasznie się boi, zamyka się w domach, wychodzi tylko do ogródka lub na balkon, kuzyn stosuje reżim sanitarny do przesady. Najgorsze jest to, że dzieci nie widują swoich rówieśników, poza lekcjami online, to doskwiera najbardziej, bo one nie rozumieją potrzeby izolacji. Opracowujemy sposób na rozładowanie emocji polegający na rzucaniu plastikowymi krzesłami po trawniku.

 

Na początku znajomi głodni kultury rzucają się na nieprzeczytane książki, na spektakle online. Zaliczam koncert, na który biletów nigdy nie udało mi się dostać. Pragnę jednak powrotu kultury w świecie realnym, tego miłego zgiełku, publiczności, atmosfery, tłoku w barze podczas przerwy i bezpośredniego słuchania muzyki, śpiewu.

 

Najgorsze, że dzieci wpadają w „medialny” trans, krążąc między tv, komputerem, dodatkowo z telefonem w ręku. Jestem na przemian zadowolona ze swojego spokojnego, powolnego życia, a potem wściekła na izolację, na nudę, na niemożność kontaktu z bliskimi, z przyjaciółmi.

Niektórzy tak się boją, że nie chcą spotkania nawet w maseczkach i rękawiczkach, przy zachowaniu odległości 2 metrów. To rodzi ogromną frustrację. Do dziś nie widziałam swojej Mamy, brat widuje ją jedynie przez balkon.

 

Musimy szukać ekscytacji w szybkich zakupach w małych lokalnych sklepikach, do których wcześniej zaglądało się niechętnie. Ale przede wszystkim, ze zdumieniem odkrywam pobliski las i to, że w tym roku trawa jest o wiele bardziej zielona. Przyroda szaleje, oddycha, odradza się, mniej niepokojona przez człowieka.

Na początku pandemii ludzie trochę panikowali, robiono ogromne zapasy. Potem wprowadzone procedury uspokoiły nawet tych bardziej lękliwych. Mojego kraju nie dotknęła tak wielka tragedia, jak Włochów, ze zgrozą i łzami śledziłam wszystkie doniesienia prasowe o Italii, gdyż Włochy to mój kraj nr 2, tyle wakacji tam spędzonych, tyle tam piękna, tyle wspomnień, tony arcydzieł i cudnych operowych arii. I ta kuchnia i język, którego z przerwami uczę się od paru lat.

Zapytasz o marzenia ….. też trochę muszą poczekać, świat też przecież zwolnił, czekamy na szczepionkę, na trafiony lek, na powrót do dawnych rozrywek, na dawny rytm codzienności, na uścisk dłoni, na całus w policzek, jak dawniej.

Możemy być dla siebie milsi, serdeczniejsi, bardziej uprzejmi, nie pędzić tak bezwzględnie szybko do celu. Docenić to czego wcześniej nie zauważaliśmy, co wcześniej nie wprawiało w taką radość. Słoneczny dzień, plener na tyłach popularnego parku, w cudownym zielonym zaciszu, pod niebem z pierzastych chmur. Odrobina beztroski, a może cała garść.

 

 Il mondo ha rallentato e si è fermato.  Ha fermato il suo folle slancio, in qualche modo pigro.  La campagna è sana e nascosta in modo sicuro nelle loro case in contrasto con l’orrore di comunicati stampa, foto e video da Wuhan e dalle italiane Bergamo e Cremona.  Agguato pandemico, sorpresa, incredulità e macabro.  Continuo a seguire la barra delle notizie in tv per quanto riguarda il numero di morti giornaliere, non riesco a staccarmi dalla TV, raggelata da questo orrore.  Ricordo la pestilenza a Venezia del XVI secolo, come si credeva allora San Rocco li salvò e interruppe la processione della morte.

 In Polonia non ci sono stati eventi terribili come nel nord Italia, quindi anche come a volte, in questi giorni  di quarantena , è il momento delle vacanze regalo, la gioia di poter fare una passeggiata nei boschi o andare in bicicletta per casa, perché è l’unico modo.  L’opportunità di nascondersi dal mondo esterno è per qualche tempo anche allettante e così intimo.  A volte mi pare di cadere, stanca di svolgere tutti i compiti domestici dalla mattina, a cui non ero abituata con tale intensità.  Coloro che hanno un hobby  si dedicano completamente ad esso. Lo  scrittore, riparandosi nell’isolamento, scrive tutto il giorno, i pittori eseguono le richieste da esaudire, io ho compiuto anche quattro dipinti, che ora guardo con stupore.  Alcuni amici hanno una terribile paura, si chiudono in casa, escono solo in giardino o sul balcone, mio cugino applica le regole sanitarie esageratamente.  La cosa peggiore è che i bambini non vedono i loro coetanei, tranne che per le lezioni online, si sentono disorientati perché non capiscono la necessità dell’isolamento…  Stiamo reagendo in certi modi per esempio, per esempio scaricare le emozioni lanciando sedie di plastica sul prato.

All’inizio, gli amici affamato di cultura si buttano sui libri non letti e spettacoli online.  Conto su un concerto per il quale non sono mai stata in grado di ottenere i biglietti.  Tuttavia, voglio il ritorno della cultura nel mondo reale, quel bel trambusto, il pubblico, l’atmosfera, la folla al bar durante una pausa e l’ascolto diretto di musica e canto.

 

La cosa peggiore è che i bambini cadono in uno stato di trance “mediatica”, volteggiando tra la TV e il computer, oltre al telefono in mano.  Sono alternativamente soddisfatta della mia vita pacifica, lenta, e poi furiosa per l’isolamento, la noia, l’impossibilità del contatto con i propri cari, con gli amici.

Alcuni hanno così paura che non vogliono incontrarsi nemmeno con maschere e guanti, pur mantenendo una distanza di 2 metri.  Il causa un’enorme frustrazione.  Non ho visto mia madre fino ad oggi, mio ​​fratello la vede solo attraverso il balcone.

 

Dobbiamo cercare l’eccitazione nello shopping veloce in piccoli negozi locali, che eravamo riluttanti a guardare prima.  Ma soprattutto, sono sorpresa di scoprire la foresta vicina e il fatto che l’erba è molto più verde quest’anno.  La natura è pazza, respira, rinasce, meno disturbata dall’uomo.

 

All’inizio della pandemia, la gente è stata presa dal panico e sono state fatte enormi riserve di provviste Quindi le procedure introdotte hanno reso tutto questo ancor più spaventoso.  Il mio paese non è stato influenzato da una tragedia così grande come quella degli italiani. Con orrore e lacrime ho seguito tutte le notizie della stampa sull’Italia, perché l’Italia è il mio paese n. 2, con tante vacanze trascorse lì. Tanta bellezza lì, Tanti ricordi, una montagna  di capolavori e meravigliose arie d’opera.  La cucina e la lingua, che ho imparato di volta in volta.

Chiederai dei tuoi sogni …  devono anche aspettare un po ‘, anche il mondo ha rallentato, stiamo aspettando un vaccino, un farmaco di successo, un ritorno ai divertimenti passati, il vecchio ritmo della vita di tutti i giorni, una stretta di mano, un bacio sulla guancia, come prima.

èè Possiamo essere più gentili,  più educati, non correre a destinazione così velocemente.  Apprezzo ciò che non abbiamo notato prima, ciò che non ha portato tanta gioia prima.  Una giornata di sole, aria aperta sul retro del  parco famoso, in una meravigliosa solitudine di verde, sotto il cielo con cirri.  Un po’spensierata o perfino un po’ di più ..

Rispondi

Inserisci i tuoi dati qui sotto o clicca su un'icona per effettuare l'accesso:

Logo di WordPress.com

Stai commentando usando il tuo account WordPress.com. Chiudi sessione /  Modifica )

Google photo

Stai commentando usando il tuo account Google. Chiudi sessione /  Modifica )

Foto Twitter

Stai commentando usando il tuo account Twitter. Chiudi sessione /  Modifica )

Foto di Facebook

Stai commentando usando il tuo account Facebook. Chiudi sessione /  Modifica )

Connessione a %s...